Wywiad gościnny z Felixem Hell
1. Gdzie po raz pierwszy usłyszałeś organy? Co było w organie, które zwróciło twoją uwagę?
moje pierwsze doświadczenie z narządem było w wieku 7 lat i pamiętam ten dzień dość żywo. Mając lekcje gry na fortepianie przez około 6 miesięcy, ojciec zapytał mnie, czy nie interesuje mnie udział w recitalu organowym. Najwyraźniej zadał złe pytanie, a ja odpowiedziałem szczerze “nie”. W tym czasie organy kojarzyłem z kościołami, niekończącymi się kazaniami i pogrzebami. Okazało się, że tak naprawdę nie miałem wyboru i ojciec po prostu zdecydował, że pójdziemy wieczorem na recital. Pamiętam, jak siedziałam w zimnej katedralnej ławce, przekonana, że zaraz przeżyję szczyt nudy.
gdy organista zaczął grać, prawie wyskoczyłem z fotela. Myślę, że pierwszym utworem była Toccata i fuga d-moll Bacha, a kto nie kocha tego utworu? Pamiętam, że byłem oczarowany przez cały czas trwania spektaklu, mocząc się w dźwięku instrumentu. Były to wówczas stare organy Scherpfa, mające blisko 100 przystanków. Fizycznie czułem fale dźwiękowe uderzające w moje ciało i przez nie, i nie mogłem się tego nacieszyć. Oprócz jego mocy, zachwyciło mnie piękno miękkich rejestracji, zwłaszcza flet stopów. Wciąż pamiętam, jak jedwabisty dźwięk fletu zatrzymuje się i jak delikatnie pieścili wszystko w jego zasięgu, czule gasnąc w tej przestrzeni nie mniej niż dwunastu sekund pogłosu. Doświadczenie było fascynujące, zmieniało życie, delikatnie mówiąc.
po występie zaproszono nas do obejrzenia konsoli, która nie była widoczna z dołu, ponieważ instrument znajdował się na tylnej galerii katedry. Widok ogromnej szafki z przyciskami, kluczykami, dźwigniami, pedałami i pięcioma podręcznikami był wisienką na torcie. Musiałem nauczyć się grać na tym czymś.
2. Kiedy zdecydowałeś się poświęcić swoje życie tej pasji do “króla instrumentów”?
nigdy świadomie nie zdecydowałem się zostać zawodowym organistą. Wydaje mi się, że instrument wybrał mnie. Po początkowych lekcjach stopniowo się zdarzało, że coraz więcej czasu spędzałem przy instrumencie i że muzyka stawała się coraz bardziej znaczącą częścią mojego życia. Po wykonaniu pracy zastępczej w różnych kościołach, rozeszła się wieść o tym ośmioletnim dzieciaku i o tym, jak uwielbiał grać bisy po jego postludium w niedzielne poranki. Moi rodzice byli i nadal są wśród moich najsilniejszych zwolenników, którzy zasadniczo poświęcili swoje życie, aby móc brać lekcje, grać na różnych instrumentach i ostatecznie przenieść się do Stanów, aby studiować na Juilliard, w wieku 13 lat.
3. Uczyłeś się z wieloma czołowymi nauczycielami na świecie. Jakie są najważniejsze rzeczy, których nauczyłeś się od tych mistrzów?
przede wszystkim pielęgnowali moją miłość do samej muzyki. I przez to mam na myśli całą muzykę. Czasem wydaje się, że my, organiści, jesteśmy tak pochłonięci naszymi instrumentami, że zapominamy szukać muzyki innych gatunków. Jest tam tak wiele fantastycznej muzyki, która musi być słyszana, czy to opera, Muzyka kameralna, Symfoniczna czy jazz. Moje najgłębsze doświadczenia muzyczne często pochodzą z występów poza organami.
po spędzeniu większości moich studiów u dr. Johna Weavera w Instytucie Curtisa i Donalda Sutherlanda w Instytucie Peabody ‘ ego, z pewnością mieli znaczący wpływ na to, kim jestem dzisiaj jako muzyk. Dr. Weaver jest mistrzem w wykorzystywaniu każdego instrumentu do jego maksymalnego i najpełniejszego potencjału. Pamiętam, jak kazał mi “czołgać się po konsoli”, w efekcie stając się jednym z instrumentem. Żaden wysiłek nie był zbyt wielki, aby znaleźć idealną rejestrację. Żadna sesja treningowa nie trwa zbyt długo, aby połączyć się z przyrządem pod ręką. Donald Sutherland, na przykład, przypomina mi, żebym ciągle odkrywał siebie na nowo jako muzyka. Często cytuje swojego nauczyciela, Arthura Poistera, mówiąc: “jeśli zagrasz ten utwór w ten sam sposób za dziesięć lat, byłem totalną porażką jako nauczyciel.”Jest to cytat, który cenię za każdym razem, gdy przygotowuję się do recitalu, zwłaszcza siedząc przy nieznanym instrumencie.
4. Musisz mieć głęboką pasję do muzyki organowej Jana Sebastiana Bacha, ponieważ nie tylko nauczyłeś się, ale wykonałeś ogromne dzieła Bacha w całości trzy razy.
a. co skłoniło cię do podjęcia tego zadania?
to Bach zainspirował mnie do nauki gry na fortepianie, a kiedy pierwszy raz usłyszałem Bacha, nie miałem pojęcia, co to jest, ale wiedziałem, że jest niesamowicie pociągający. Odkąd pamiętam, zawsze studiowałem swego rodzaju dzieło Bacha, równolegle z inną literaturą na moich lekcjach i recitalach. Po rozpoczęciu tego projektu wykonałem większość jego większych prac. W większości były to mniejsze, mniej popularne utwory, których wciąż trzeba było się nauczyć.
poza tym, gdy miałam 19 lat, moi rodzice przechodzili przez ostatnie etapy rozwodu, co było dla nas wszystkich trudne. Muzyka Bacha była dla mnie miejscem ucieczki, miejscem doskonałości, które dało mi niesamowite poczucie spokoju w tym burzliwym czasie. Ilekroć nie byłem przy instrumencie, czułem się niespokojny i miałem do czynienia z problemami rodzinnymi. Ale za każdym razem, gdy siadałem przy klawiaturze, czułem się, jakby Bach spojrzał mi w oczy i powiedział: “pomogę ci przez to przejść.”Pewnego dnia przyszedłem na lekcję i powiedziałem Donaldowi Sutherlandowi, że muszę nauczyć się całego dzieła Bacha. Wiedząc, jak wiele dla mnie znaczy Bach, pomyślał przez chwilę i powiedział: “OK. Do roboty.”
b. co w muzyce Bacha pomogło Ci ukończyć ten niesamowity wyczyn?
cóż, nie podtrzymywała mnie tylko sama muzyka – po prostu każdy jej aspekt. Miesiące przed maratonami Bachowskimi spędziłem praktycznie cały dzień, a czasem całą noc w sali ćwiczeń, w pełni zanurzając się w muzyce. Jak każda wielka sztuka, staje się ona coraz lepsza, im bardziej pozwalasz się wchłonąć. To niekończący się, ale wspaniały cykl. Wczoraj oglądałem partyturę II Koncertu brandenburskiego Bacha. Bycie świadkiem poczwórnego i pięciokrotnego odwracalnego kontrapunktu jest czymś, czego nie można ogarnąć swoim umysłem. To po prostu zdumiewające.
5. Jaką muzyką organową pasjonujesz się dzisiaj?
zawsze najbardziej pasjonowała mnie” klasyczna ” literatura Organowa, jak Bach, Buxtehude, Reger, Franck, Duruflé itp., a także nieustanne dążenie do niespotykanych w tych pracach standardów. W ciągu ostatnich kilku lat więcej czasu spędziłem jednak z muzyką XX wieku i muzyką współczesną. Co prawda, jestem późnobarokowym człowiekiem, jeśli chodzi o docenianie bardziej awangardowej części literatury XX wieku, ale to muzyka jest dla mnie coraz bardziej satysfakcjonująca. Wielką radość sprawiała mi również współpraca z żywymi kompozytorami, zwłaszcza Erikiem R. Stewart, niezwykle utalentowany kompozytor z Nowego Jorku. Wśród innych ekscytujących projektów pracuje obecnie nad Sonatą na organy, którą z niecierpliwością czekam na premierę i trasę koncertową rozpoczynającą się jesienią.
6. Jakie są twoje aspiracje do samego instrumentu i jak zamierzasz rozszerzyć krąg zwolenników dla organów?
nie jest tajemnicą, że organy wydają się być w pewnym sensie podkategorią w świecie muzyki klasycznej, a wynika to częściowo z faktu, że niektórzy organiści mają tendencję do izolowania się od innych muzyków, często nieświadomie. Jeśli spojrzysz na przeciętną serię koncertów, będą one zawierać muzykę fortepianową, muzykę kameralną i różnorodne instrumenty. Organy często mają jednak własną serię recitali, zaprojektowaną specjalnie dla ich miłośników. Jeśli spojrzeć na firmy zarządzające, większość oferuje niezliczoną liczbę muzyków, podczas gdy organiści mają swoje” własne ” kierownictwo, którzy zasadniczo zarządzają wyłącznie organistami.
jednym z głównych czynników równania jest lokalizacja samych organów. Podczas gdy w niektórych salach koncertowych znajdują się instrumenty, większość recitali organowych to miejsca kościelne. Pamiętając o tym, co czułem do organów, zanim zostałem wprowadzony do instrumentu, mogę sobie tylko wyobrazić, jak wiele oczu trzeba otworzyć, nie tylko wśród uczestników koncertów, ale także profesjonalnych muzyków. Chociaż historia organów jest mocno zakorzeniona w kościele, ważne jest, aby jego terytorium rozszerzyć się na inne miejsca, obok innych muzyków.
z dzisiejszą zaawansowaną technologią, jest wreszcie możliwe dostarczenie organów do publiczności, która w przeciwnym razie nie szukałaby recitali organowych. Budowniczowie organów cyfrowych znacznie udoskonalili brzmienie swoich instrumentów w ciągu ostatnich dziesięcioleci, a my jesteśmy w stanie zaoferować doskonale realną alternatywę w przestrzeniach, w których nie ma organów piszczałkowych. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy puryści marszczą brwi na instrumenty cyfrowe, ale jestem przekonany, że organy cyfrowe odegrają ważną rolę w ekspansji naszej publiczności. Począwszy od tej jesieni, zabiorę na trasę znakomity trzy-ręczny Instrument Rodgersa, który jest w stanie z łatwością wypełnić audytorium 2000 miejsc zapierającym dech w piersiach dźwiękiem i wprowadzi klasyczną literaturę organową w salach koncertowych, uniwersytetach, szkołach średnich i innych miejscach bez organów w Stanach Zjednoczonych.
7. Rozumiem, że niedawno skończył Pan transkrypcję V Symfonii Beethovena na organy solo. Czy masz jakieś plany transkrypcji większej ilości muzyki w przyszłości?
rzeczywiście. Projekt Beethovena był początkowo jednorazowym eksperymentem, który zaczął nabierać własnego życia. Po pierwsze, chciałem udowodnić, że organy potrafią imitować, a nawet rywalizować z Orkiestrą Symfoniczną w sposób, w jaki żaden inny instrument solowy nie potrafi. Poza tym chciałem zaproponować nową literaturę na temat organów, która z jednej strony jest najwyższej jakości, ale z drugiej jest rozpoznawalna przez potencjalnych recitalistów o skłonnościach do muzyki klasycznej. “Beethoven’ s 5th ” to charakterystyczna kompozycja i tytuł, z którym wielu ludzi będzie zaznajomionych. Pierwsza połowa “recitali Beethovenowskich” poświęcona była klasycznej literaturze Organowej, a druga połowa V Symfonii. Eksperyment okazał się sukcesem, gdy dowiedział się, że znaczna część publiczności została przyciągnięta do recitalu dzięki programowaniu. Wielu z nich nie rozważało udziału w recitalach organowych.
ponadto moja żona, Grace, która jest wybitnie utalentowaną pianistką koncertową, i ja obecnie eksperymentujemy z transkrypcjami koncertów fortepianowych, w których organy będą odgrywać rolę orkiestry. Mamy nadzieję zaprezentować tę literaturę naszym odbiorcom w niedalekiej przyszłości.
8. Jaka jest Twoja największa radość z dzielenia się swoją pasją do “króla instrumentów” z publicznością na całym świecie?
nie jest to łatwe pytanie do odpowiedzi, ponieważ prawie każdy aspekt tworzenia muzyki i dzielenia się nią z innymi jest tak cudownie satysfakcjonujący. Wiesz, czasami zadaję sobie pytanie: “co za różnica robię na tym świecie jako artysta?”Thomas Mann, jeden z moich ulubionych autorów, nieustannie zadaje to pytanie w swoich pismach. Sztuka sama w sobie jest czymś tak strasznie niepraktycznym. Oczywiście, to jest dreszczyk za każdym razem, gdy stoję przed ful z wiwatującą publicznością. Jednak pewnego razu, po występie, towarzyszący koncertowi przypomniał mi, na czym polega nasza praca jako artyści, mówiąc: “dziękuję. Pomogłeś mi dzisiaj odpuścić.”Ta osoba nie odnosiła się do tego, jak dobrze wyartykułowałem Bacha, do zawiłości moich zapisów na Liszta, czy nawet do wirtuozowskiego pedałowego solo, które ćwiczyłem godzinami. Nie, wierzę, że ta osoba czuła istotę samej sztuki i fakt, że nasze dusze potrzebują opieki w taki sam sposób, w jaki nasze ciało potrzebuje powietrza i wody. Jeśli tylko jedna dusza z tysiąca jest dotykana, czy to tylko na chwilę, czy na resztę życia, wtedy cała praca i pot są warte wysiłku. Być świadkiem tej chwili jest największą radością w moim życiu.

Kategorie: Articles

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.