3-29-15 WMS chrzciny II

w jaki sposób “przyzwyczajenie i instytucjonalizacja” wpływa na ludzkie zachowania lub kształtuje społeczeństwa, w których żyjemy, i wpływa na nasze codzienne życie? Czy jest ona bardziej rozpowszechniona w niektórych grupach? Czy wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jaki wpływ może to mieć lub nie w ich codziennym życiu? Oto kilka pytań, które mam na temat “przyzwyczajenia i instytucjonalizacji”.

dla mnie, przyzwyczajenie i instytucjonalizacja szły w parze w definiowaniu osoby, którą stałem się jako; syn, brat, przyjaciel, mąż, ojciec, współpracownik, student, mentor i produktywny członek społeczeństwa. Również moje powtarzające się działania w różnych instytucjach, z którymi jestem związany (rodzina, kościół, praca, szkoła, mentoring itp. ) stworzyli zwyczaje, czyli Grunt pracy, pomagając w ustaleniu mojej tożsamości społecznej.

w moich powtarzanych działaniach w ramach instytucji rodziny, powstały nawyki, które nauczyły mnie szanować rodziców i autorytet, znaczenie rodziny i myśleć o innych poza mną, wartość pieniędzy, być liderem, a nie naśladowcą i są konsekwencje dla swoich działań, że życie nie jest sprawiedliwe i nie jesteś nic winien i musisz pracować dla rzeczy, które chcesz w życiu. W ramach instytucji Kościoła nauczyłem się współczucia, nie osądzania innych, ponieważ nigdy nie wiadomo, jaka może być ich historia lub historia rodzinna, jak ważne jest pomaganie innym mniej szczęśliwym poprzez wolontariat w jadłodajniach, Jedzenie i odzież, a dzięki mojej wierze wiara w Boga jest coś większego niż my wszyscy. Praca to moja najmniej ulubiona instytucja. Jesteś świadkiem z pierwszej ręki okrutnych realiów życia, które nie są sprawiedliwe, czasami ci w zarządzaniu nie są najmądrzejsi,twoje przeznaczenie w pracy może zależeć od kogoś bez moralnego kompasu … jeśli chcesz przyjaciela … weź psa, a otrzymasz rekompensatę za wykonaną pracę i nie jesteś winien niczego dodatkowego. Mentoring był dla mnie zawsze bardzo ważną instytucją, w rzeczywistości równie ważną jak instytucja kościoła. W ciągu wielu lat mentoringu miałem szczęście pracować z dziećmi (szkoła podstawowa & gimnazjum) i dorosłymi. Z dziećmi jako wzorem do naśladowania poprzez programy” Headstart “i” Lunch-Buddy”. Spędzając czas z młodzieżą “wysokiego ryzyka”, osobiście dał mi wgląd, którego nie da się uzyskać za pomocą podręczników, w sytuację, z którą niektóre z tych dzieci borykają się na co dzień. Ponadto pomogło mi dostrzec, że młodzież “wysokiego ryzyka” istnieje wszędzie, nie tylko na obszarach miejskich, ale także na przedmieściach i obszarach wiejskich. Moje doświadczenie jako mentora z dorosłymi było facylitatorem dla grupy, która odpowiada na potrzeby i obawy ojców po raz pierwszy. W tym zestawieniu grup ojców po raz pierwszy, masz mężczyzn z każdej dziedziny życia (prawnicy, bankowcy, organy ścigania, bezrobotni, kierowca ciężarówki, itp.) siedząc obok siebie, dzieląc te same troski o ojcostwo; jakim będę ojcem, czy będzie wystarczająco dużo pieniędzy, jak często będzie odwiedzać moja teściowa i jak długo będzie przebywać? Ok, zostawiłem najlepszą instytucję na koniec; instytucję małżeństwa. Biorąc wszystko, czego nauczyły mnie instytucje rodziny i Kościoła, czuję się, jakbym była lepiej przygotowana do małżeństwa. Zrozumienie pojęć rodziny, zaangażowania, dobrobytu innych-innych niż ty sam. Wreszcie, po ślubie instytucja rodziny jest “ponownie tworzona”, gdy masz własne dzieci, będąc odpowiedzialnym za dobro innych, którzy nie są w stanie zadbać o siebie.

dla mnie Habitualizacja i instytucjonalizacja szły w parze w definiowaniu osoby, którą się stałem i ustanawianiu mojej tożsamości społecznej; syn, brat, przyjaciel, mąż, ojciec, współpracownik, student, mentor i produktywny członek społeczeństwa.

Kategorie: Articles

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.